~Eanika

Piękna opowieść, ze smakiem i wrażliwością ubrana w słowa.


Przeczytałam z zainteresowaniem i rosnącą ciekawością zakończenia. Ostatnie zdanie trochę zaburzyło mi przyjemność lektury. Niby pasuje, bo pozwala na domyślanie się wielkiej ironii, skrzętnie ukrytej w pierwszej części. Wolałabym chyba jednak pozostać pod wrażeniem pięknie dobranych, łagodnych słów listu. Post scriptum konieczne, ale wolałabym cieplejszą puentę. Ale to, oczywiście - ja. Miałeś Autorze inny zamysł i naprawdę dobrze go zrealizowałeś. Zmusiłeś do zastanowienia.


A mi nie podoba się, że sukienka leżała bezwiednie. "Bezwiednie", to zaprzeczenie "świadomie", a skoro sukienka nie mogłaby leżeć świadomie (no bo nie mogłaby, prawda?), to bezwiednie leżeć też nie może. Dotykałem włosów cudownych w dotyku - niefortunne powtórzenie. Całość troszku banalna, niestety.


Pięknie poprawny styl, przyjemnie się czyta takie dopieszczone teksty.
Wciągnęłaś treścią, zaskoczyłaś zakończeniem. No, dziękuję.


Rezcz o mijaniu się, czekaniu i mijaniu ponownym. Porządnie napisane, porwało mnie z nurtem. Windowe zakończenie jest jak deser po smacznym obiedzie. Pierwsze zdanie rzeczywiście może wzbudzić wątpliwości kto komu się przyglądał, tak jak to już ktoś niżej zauważył. Warto byłoby nad nim przysiąść.


Podoba mi się. Chaos, pośpiech. Wbrew tym, co poniżej się wypowiedzieli, śmiem twierdzić, że pourywane zdania, brak kropek i utrudnienia dialogów dodają dynamiki i pędu. Bardzo babskie.


Rzeczywiście piękne pokonanie. I dobrze, że nie podałeś na tacy tych słów wypowiedzianych, a ukryłeś je w zapomnieniu. Krótko, zgrabnie i z pomysłem.


Samobójstwo z powodu zmęczenia życiem i nikczemności świata? Dlaczego krążysz wokół takich przygnębiających motywów, oklepanych zresztą straszliwie?


Nie znoszę motywu narkomanii, wychodzącego dodatkowo spod palców takiej młodej panny. Wbrew pozorom strzykawka nie kojarzy się z patosem, wzniosłym cierpieniem, itd., a z brudem, smrodem i chorobą na własne życzenie. Nie wzruszyła mnie Twoja historia.


Zachwycona jestem. Nie potrafię, niestety, rysować, ale potrafię się zachwycać czyimiś talentami, co jest równie przyjemne.


Już nie my, a jeszcze żal. Zacytowałam.
Mocne jest, budzi i irytację i litość. No, no.


Fajny tryptyk i tyle


Jestem znowu, już po lekturze całości. Chętnie bym kontynuowała, gdyż czuję sympatię do recepcjonisty.


Ach te berety... Wszechobecne, jak widzę - nawet do sajensfikszyn się zaplątały i pogrom sieją.
Recepcjonista bardzo mi się spodobało. Jedynie ono starało się zachować pion.


Kufer trochę Pratchettem czuć, ale co tam. Nie ma chyba już takiej rzeczy, która wczesniej nie została użyta/zużutya/wykorzystana/wymyślona. A czytało mi się owszem. Nawet mimo literówek, których nie jadam. Idę do części kolejnej. Pa.


Oj, stanowczo poćwicz pisownię nie z czasownikami.


Na fotografii się nie znam, ale na pierwszy rzut oka widać, że zdjęcie jest po prostu przeforografowane. Stąd różne dane w opisie i exifie. Ach, jak wielką sztuką jest myślenie - chyba jeszcze większą niż przycisknie spustu W 1989 roku miałam już 13 lat, co nieco pamiętam, to co tu widzę pokrywa się z moimi wspomnieniami. Fajna inność. Gratuluję wyróżnienia.


Klika drobiazgów mnie uwiera, ale treść doskonała. Ładnie narysowane to Twoje ostatnie piętro.


Prorocze i apokaliptyczne, w sumie jedno z drugim często w parze idzie. Te wszystkie strasznie skomplikowane słowa dodają znakomitego smaku, masz wyczucie, oj masz


Gratuluję poczucia humoru ubranego w lekki styl i przyjemną formę.


Mocne. Już od pierwszego akapitu wciąga w akcję. Potem siostra Bandaża i Plastra pojawia się w bardzo odpowiednim momencie, zupełnie odwraca klimat, jaki wcześniej stworzyłeś. Kłaniam się.


Kołtuństwo w wersji współczesnej. Wielkie gratulacje, że mimo wielu mądrych słów uchroniłeś się od patosu.
Swoją drogą, chyba każdy z nas zna osobę pokroju Maciusia, prawda?
Smacznego, ciociu Władziu. Smacznego Maciusiu.


Świetnie narysowane postaci. Podoba mi się nie narzucający się narrator, będący dobrym obserwatorem. Puenta zwala z nóg! Czarny humor podany jak najlepsze danie
Ale też się poczepiam, pozwolisz.
"(...) na co wskazywała trzykrotnie większa długość pomieszczenia, od jego szerokości." zmieniłabym na "na co wskazywała długość pomieszczenia, trzykrotnie większa od jego szerokości".
"Wzrok miał utkwiony w plakat reklamowy" - też coś tu nie tak. Wzrok utkwiony w czymś, nie w coś. W coś można wzrok wbić.
I jeszcze tu "Jadę autobusem, ktoś koło mnie siądzie, natychmiast do niego coś zagadam" - jadę to w czasie teraźniejszym, zagadam w przyszłym. Warto ujednolicić, np. zagajam, zamiast zagadam.
A na koniec dziękuję za miłą lekturę


7 wers - jakby, nie jak by - bez spacji znaczy
koniec pierwszej części - za dużo tych idealności
7 wers drugiej części - porównujemy kogo?co? JĄ, ale nie możemy porównać kogo?czego? JEJ. Na pocieszenie dodam, że wiele osób źle używa dopełniacza i biernika.
Dlaczego włosy jasne jak willa? A ciemne jak biurowiec by były?
Obraz udało się stworzyć, sytuacyjnie jest ok, tylko znowu literówki mnie uwierają.


No, to Karol wpadł niczym śliwka w kompot



1 2 3 Następna strona
© 2001-2012 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt